Statystyki odwiedzin  

Dzisiaj: 1
Wczoraj: 12
Poprzedni tydzień: 69
Poprzedni miesiąc: 489
Ogółem: 92984

Poland 63.2%Poland
United States 33.4%United States
France 1%France
Czech Republic 0.7%Czech Republic
Russian Federation 0.7%Russian Federation
   

   

   

   
 
   
   

 Budowa kaplicy na Świniogórze

 Największym osiągnięciem księdza proboszcza Zymuły było wybudowanie kaplicy a raczej małego kościoła na Świniogórze. Zdecydował się na budowę kaplicy ze względu na trudności jakie mieli tam parafianie w uczęszczaniu na msze święte. Pierwsze prace rozpoczęto w listopadzie 1981 roku, budowa trwała około 5 lat. Parafia nie wiele pomagała czynem społecznym, ale zbierano składki. Z pomocą przyszedł ksiądz dr. Stanisław Świdziński, który pracował jako duszpasterz w RFN. On to właśnie przysyłał dary do parafii, chemię budowlaną a zwłaszcza odzież. Ofiary za te dary zostały przeznaczone na budowę kaplicy. Proboszcz osobiście pilnował rozdziału tych darów. Ostatni transport darów przyszedł w październiku 1985 roku mniej więcej na miesiąc przed śmiercią księdza Zymuły. Mimo pewnych problemów, "dary" wspomogły finansowo budowę kaplicy i przyczyniły się do jej wybudowania. Ksiądz proboszcz miał problemy ze zdrowiem na trzy dni przed poświęceniem kaplicy dostał ataku serca i stracił przytomność. Uroczystego poświęcenia kaplicy pod wezwanie Matki Bożej Dobrej Rady dokonał ksiądz biskup Bobowski w niedzielę 28 lipca 1985 roku (fot.1). W tym dniu swój jubileusz 25- lecia kapłaństwa obchodził ks. dr. Stanisław Świdziński. Była również obecna delegacja z Niemiec razem z księdzem Świdzińskim, dla której w dowód wdzięczności za okazaną pomoc powtarzano po niemiecku streszczenia przemówień i wygłaszane wiersze. Ksiądz proboszcz był u państwa Świdzińskich na jubileuszu 25- lecia kapłaństwa ks. dr. Stanisława Świdzińskiego, dobroczyńcy i częściowego fundatora kaplicy. (więcej informacji o Świniogurze i kaplicy w zakładce:   Kaplica na Świniogórze 

 Kaplica na Świniogurze pod

wezwanie Matki Bożej Dobrej Rady (fot.1)

 Grobowiec księży w Szynwałdzie (fot.2)

 Tablica nagrobna księdza

proboszcza Stefana Zymuły (fot.3)

 Z części materiału budowlanego zgromadzonego na Świniogórze ksiądz Zymuła planował wybudować nową plebanię. Jednak ze względu na słaby stan zdrowia mówił nawet do swojej siostry ze zgromadzenia Felicjanek: "Ja tylko rozpocznę tę budowę ale jej nie skończę". Gospodarstwo plebańskie prowadził do końca zajmował się hodowlą drobiu, nie przynosiło ono jednak proboszczowi dochodów a nawet musiał dopłacać z własnych pieniędzy. W ostatnich latach życia ks. Zymuła cierpiał na cukrzycę i na częściowy zanik pamięci, co było skutkiem posuwającej się sklerozy. Utrudniało mu to pracę duszpasterską, niektóre sprawy już załatwione przypominał w ogłoszeniach parafialnych że są jeszcze nie załatwione. Skutkiem tych chorób było nawet spóźnianie się na msze święte. Parafianie niekiedy długo czekali zanim będą odprawione zamówione msze święte. Nikt się tym specjalnie nie gorszył, bo wiedziano, że przyczyną jest tu rozwijająca się choroba, ale duszpasterstwo jako takie ponosiło w tej sytuacji pewne straty. W dniu śmierci 28 listopada 1985 r. przed południem ks. proboszcz był jeszcze obecny przy rozpakowywaniu przywiezionych z Niemiec darów. Jeszcze w południe rozmawiał z kościelnym panem Ludwikiem i był przy wyjątkowo dobrym humorze. Po południu tego dnia zmarł nagle w kancelarii parafialnej na wylew krwi do mózgu i równoczesny atak serca. Uroczystej liturgij pogrzebowej przewodniczył ksiądz biskup Piotr Bednarczyk, osobisty przyjaciel zmarłego. Spoczął w wybudowanym przez siebie obok kaplicy cmentarnej grobowcu dla księży (fot.2 i 3), do którego sprowadził wcześniej zwłoki swego poprzednika księdza Piotra Kyrcza. Ksiądz proboszcz Zymuła nie pozostawił właściwie żadnych zapisków w kronice parafialnej, i dlatego nie można wystarczająco opisać jego życia i działalności w okresie 11 lat duszpasterzowania w Szynwałdzie. Miejscowi fachowcy mieli mu trochę za złe, że ich nie doceniał a wierzył - czasami może trochę bezkrytycznie - różnym inżynierom i obcym majstrom. Czasem też może zbyt na serio brał donoszone mu na plebanię kobiece plotki i robił z tego użytek na ambonie. To ludzi niekiedy trochę denerwowało. Były to pewne słabości proboszcza które jak każdy człowiek je miał. Patrząc z perspektywy czasu na 11 lat proboszczowania w Szynwałdzie można ocenić ten czas za bardzo dobry dla parafii. Parafia w tym czasie wiele skorzystała duchowo i materialnie. Czasami ks. proboszcz Zymuła wyrażał się jakby z pewnym żalem, że Szynwałd obfituje raczej w powołania zakonne natomiast już od dziesiątków lat nikt nie wstąpił do Seminarium Diecezjalnego. Obecnie ksiądz Stefan cieszy się zapewne w krainie wieczności. Osoba i działalność proboszcza oglądana w perspektywie oddalającej się historii ukazuje się nam coraz piękniej. Szynwałd zawdzięcza proboszczowi wiele i zachowa to w pamięci na długie czasy.

Materiał opracowano na podstawie książki: PAMIĘĆ O NICH NIE ZAGINIE. Autorem książki jest O. Stanisław Stańczyk CSsR nasz rodak pochodzący z Szynwałdu. (artykuł dodano / 2010-11-06) 

   
© "MIĘDZY NIEBEM A SZYNWAŁDEM" - Nieoficjalny serwis o Parafii N.M.P. Szkaplerznej w Szynwałdzie. Wszelkie prawa zastrzeżone 2010 - 2018